28 stycznia 2019

Ekspres do kawy - Przyjacielu fr.32


Drogi przyjacielu, za mało piszę o miłości, choć przecież bez niej każdy mój oddech byłby stratą czasu. Musisz wiedzieć, że żyjemy sobie tutaj jak u Pana Boga za piecem. Zimą, gdy za oknem trzeszczy mróz i ludziom marzną serca, siedzimy przy kominku i patrzymy na iskry, jak unoszą się, skrzą i bezpowrotnie giną w mroku, patrzymy i rozmawiamy o tych wszystkich latach, kiedy miłości przy mnie nie było. Mam wtedy gęsią skórkę.


27 stycznia 2019

Ekspres do kawy - Przyjacielu fr.31


Drogi przyjacielu, deszcz w Sarniej Dolinie to dobrodziejstwo. Od samego rana z prawdziwą pasją bębni w dach werandy, żadnych fałszywych nut, przerw czy oznak zmęczenia. Istne szaleństwo! Chłonę te dźwięki całą sobą, wszystkimi porami skóry, i czuję, że powoli się odradzam niczym legendarny Feniks z popiołów.

26 stycznia 2019

Ekspres do kawy - Przyjacielu fr.30


Drogi przyjacielu, sierpniowe upały przykuły mnie do leżaka. Przez całe dnie nie robię nic innego, tylko wyleguję się w cieniu, sącząc wodę z cytryną i lodem. Czasami sięgam po książkę, jedną z wielu z dziadkowej kolekcji białych kruków, ale i to nie jest w stanie wytrącić mnie z marazmu - czytam dwie, trzy, góra cztery strony, a potem zamykam oczy i wsłuchując się w szelest liści, powoli odlatuję. Wyobrażam sobie wtedy liście klonu wirujące w gęstym niczym smoła powietrzu - najpierw poruszają się szybko, jakby ktoś pospiesznie przewijał taśmę, zataczają coraz szersze kręgi, później stopniowo zwalniają, widzę wyraźnie ich pomarszczoną powierzchnię usianą brunatnymi plamami, aż w końcu giną w czerni. Zasypiam...
Dopadła mnie jakaś straszliwa melancholia, przyjacielu, dopadła i tłamsi w zarodku każdą jaśniejszą myśl, każdy pomysł, każdy lżejszy trzepot skrzydeł, oddala od ludzi, a przecież ich dotyk jest na wagę złota, ratuje...


25 stycznia 2019

Ekspres do kawy - Przyjacielu fr.29

Drogi przyjacielu, dziś z samego rana odwiedził mnie Kudłaty Listonosz. Wybiegłam mu na spotkanie z mocno bijącym sercem. Jego pojawienie się w Sarniej Dolinie mogło oznaczać tylko jedno - list od ciebie, wytęskniony i wyczekiwany. Ale Kudłaty Listonosz tym razem nic dla mnie nie miał, więc tylko delikatnie się uśmiechnął, jakby lekko zmieszany, a potem zagadnął:
- Dzień dobry, szanowna pani. Właśnie byłem w pobliżu i pomyślałem: a zajrzę, zapytam o zdrówko!
- Dobrze pan zrobił! - powiedziałam, strofując w duchu ogłupiałe nadzieją serce.
I usiedliśmy na werandzie przy stoliku pachnącym kawą.
Wiadomość o wizycie Kudłatego Listonosza lotem błyskawicy rozeszła się po domu i ogrodzie. Najpierw pojawił się pan Leon z ogonem naprężonym jak antena, za nim z gęstwiny listowia wypełzły słoneczne promienie i poczęły bez opamiętania igrać w kudłatej czuprynie listonosza, nadając jej nieco rudawy odcień. Na płocie przysiadł rudzik i przeskakując z miejsca na miejsce na swych krzywych nóżkach, rozćwierkał się jak szalony.
Zrobiło się tak jakoś... no nie wiem, weselej, jaśniej w duszy! Piliśmy kawę, a wszystko wokół śpiewało i tańczyło, jakby świat odmienił się za przyczyną jakiegoś potężnego czaru, jakby nagle znikł z niego cały smutek, a tylko szczęście zostało.
Musisz do nas koniecznie przyjechać, kochany...

24 stycznia 2019

Ekspres do kawy - Przyjacielu fr.28


W Sarniej Dolinie pachnie już jesienią. Sierpniowe słońce powoli zaczyna złocić liście. Prawie południe. W całym domu pachnie kawą, którą sączę z filiżanki prababci, z małej, porcelanowej, ozdobionej fantazyjnymi kwiatkami, przypominającej puzdereczko pełne skarbów. Jak już ci pisałam, pradziadek zamiast pierścionka zaręczynowego ofiarował swej ukochanej piękny serwis. Kawa z dodatkiem ich miłości smakuje wyśmienicie, to najlepszy eliksir długowieczności.

22 stycznia 2019

Ekspres do kawy - Przyjacielu fr.27


Drogi przyjacielu, przez te kilka dni, kiedy musiałam przechodzić kilkakrotnie nad przepaścią po wąskiej, rozkołysanej kładce, przechodzić, nie okazując strachu, z uśmiechem na twarzy, zdecydowanym, sprężystym krokiem, dużo myślałam o naszej przyjaźni, która dla mnie jest jak pewność, że widziany we mgle kształt, rozmazany i zanadto szary, to coś najdroższego, coś, co przytrafia się człowiekowi raz na jedno życie albo w ogóle, skarb jakiś nienazwany, niewyceniony, kruchy i ulotny, przez co trzeba go strzec, bronić, nie dopuścić, aby mgła go całkiem pochłonęła.
Takie myśli rodzą się w tęsknocie, kochany. Dobrze jest wrócić do domu i tu czekać na ciebie.



Ekspres do kawy - Przyjacielu fr.26


Drogi przyjacielu, dziś gościłam na śniadaniu kogoś wyjątkowego. Nie uwierzysz, odwiedziło mnie Życie. Tak, Życie! Też byłam zdziwiona, bo do tej pory nigdy nie spotkałam go tak vis-à-vis, po prostu było sobie, oczywiste, pulsowało we mnie, w innych, gdzieś obok, blisko i gdzieś daleko, krzykliwe i jednocześnie nieme, zwykłe, kruche, bezcenne, najważniejsze, bezsensowne, ubogie, bogate, łatwe, trudne, krótkie, długie, beztroskie, szczęśliwe, pełne sprzeczności, różnorakie, jakie tylko zapragniesz, a tu nagle taka niespodzianka - przyszło na śniadanie, do mnie, szaraka. Zanim jednak weszło do saloniku i rozsiadło się na kanapie, zdjęło buty. Grzeczne, pomyślałam. Stopy ma takie małe i delikatne, że mógłbyś pomyśleć, że należą do dziecka, a nie do kogoś, kto ma już za sobą tak wiele doświadczeń, kto schodził cały świat w poszukiwaniu szczęścia. Poczęstowałam je kawą i porozmawialiśmy przez chwilę. O czym rozmawia się z Życiem? A o polityce! O dziwo, Życie ma swój oryginalny pogląd na sprawy, które nas teraz tak bardzo nurtują, pogląd dość ciekawy.
Pogadaj z nim, proszę, kochany.


Ekspres do kawy - Przyjacielu fr.32

Drogi przyjacielu, za mało piszę o miłości, choć przecież bez niej każdy mój oddech byłby stratą czasu. Musisz wiedzieć, że żyjemy sobie t...