19 stycznia 2020

Ekspres do kawy - Przyjacielu fr.38

Drogi przyjacielu, jak wiesz, niektórzy są dla mnie bardzo ważni. Czasem wspominam ci o nich, a ty tak zabawnie mrużysz wtedy oczy - chyba lubisz te opowieści. Dziś opowiem o pewnym elfie, który odwiedza mnie w Sarniej Dolinie. Przychodzi rankiem, kiedy śpią jeszcze ptaki. Na świecie jest wtedy tak cicho, że słyszę stąpanie jego bosych stóp po deskach werandy, idzie delikatnie, lekko, jakby unosił się i tylko od czasu do czasu muskał piętami drewno podłogi, poranna mgiełka. Szybko zamykam oczy, a on wślizguje się do mojej sypialni i mówi: "dzień dobry", lepszego budzika nie znajdziesz, choćbyś przemierzył świat wzdłuż i wszerz, a więc... elf wita się, nic więcej, i siada na brzeżku łóżka, czuję, jak powierzchnia materaca ugina się pod jego ciężarem, nie słyszę oddechu ani szelestu sukienki, żadnego szmeru, zapachu, drżenia cząsteczek powietrza, ale wiem, że jest tam na pewno. Przez cały czas mam zamknięte oczy, taką zawarliśmy niepisaną umowę, i nie mogę podglądać, oszukiwać ani pytać o cokolwiek, bo... po prostu się boję, tak, boję, że go spłoszę i nie przyjdzie więcej, leżę więc z zamkniętymi oczami, a on siedzi, i tak jest nam dobrze. Potem - nigdy nie mogę uchwycić tej chwili, dzieje się to niepostrzeżenie - elf znika.
Otwieram oczy i ogarnia mnie smutek...

06 stycznia 2020

Ekspres do kawy - Przyjacielu fr.37


Przyjacielu, chciałoby się, żeby ludzie, którzy dotąd mieszkali w moim sercu, zechcieli mieszkać tam nadal, chociaż przez jedno lato jeszcze, a jeśli się da, to i przez jesień, póki śnieg nie przyprószy śladów kopyt zastygłych w zmarzniętym błocie.
Nie pakujcie jeszcze bagaży, moi drodzy! Niech nadal stoją w starej szafie, tam, gdzie postawiliście je w dniu naszego pierwszego spotkania, niech stoją i łapią z nudów kurz. Nic im nie będzie. Naprawdę. Nie zamawiajcie jeszcze biletów na pociąg ani nie rezerwujcie pokoju w hotelu w jakimś odległym mieście. Zostańcie...
Zaparzę kawę. Siądziemy na werandzie i wsłuchując się w gruchanie dzikiego gołębia, będziemy grzać sobie plecy w promieniach wschodzącego słońca.

03 stycznia 2020

Ekspres do kawy - Przyjacielu fr.36


Przyjacielu, chciałabym tak patrzeć na świat, aby z każdym spojrzeniem rodziło się słowo i to nie takie sobie zwyczajne, bezwonne, przezroczyste, które przefruwa koło nosa niezauważalnie, bezszelestnie, słowo wyświechtane, pomięte, brudne, jakich wiele w sklepach, na przystankach, w zatłoczonych, parkowych alejkach, nie, nie takie..., ale to, które ma w sobie, jak to pięknie ujął mój przyjaciel Mati, super moc, czyli coś naprawdę fajowego, prawdziwy haj, które już po pierwszym sztachu napełnia ludzkie serca szczęściem i jednocześnie jakimś niezgłębionym smutkiem.


01 stycznia 2020

Ekspres do kawy - Przyjacielu fr.35

Drogi przyjacielu, pytasz, co jest dla mnie ważne w życiu. Może zabrzmi to nieco banalnie, może, słysząc moje wyznanie, pomyślisz: "stara śpiewka", i uśmiechniesz się tak, jak uśmiecha się każdy, gdy wciska mu się kit, z niedowierzaniem i kpiną.
Na pewno nie pragnę ludzkiego poklasku ani odznaczeń, kiczowatych błyskotek kuszących stada srok, czy lukrowanych słów wartych tyle, co nic. Nie pcham się już przed szereg z ustami pełnymi frazesów.
Tutaj, w Sarniej Dolinie, gdzie słońce od wieków ma swoją ciepłą zatokę pełną bezcennych pereł i co dzień surfuje na turkusowej fali lasu, aby wieczorem oddać się jej bez reszty, żyjemy sobie pospołu jak brat z bratem, żyjemy, ile wlezie, nie na pół gwizdka, ale pełną parą, ze skrzydłami rozpostartymi na maksa. Nikt nas nie ogranicza, nie ocenia, nie ma żadnych wskaźników skuteczności i efektywności, po prostu jesteśmy i to wystarcza, abyśmy czuli się potrzebni. A kiedy dostaniemy zaproszenie od Boga przyozdobione serduszkami i pękiem kolorowych balonów, pójdziemy chętnie, bez zwłoki, na niebiańską imprezę, aby skosztować szampana, tego najlepszego z boskich piwnic.

31 grudnia 2019

Ekspres do kawy - Przyjacielu fr.34


Drogi przyjacielu, obiecuję, że w tym drugim życiu, podobno lepszym i wiecznym jak miłość, będę lepiej dbać o ciebie.
Mam nadzieję, że gdy już zbierzemy się stąd tak całkiem, na amen, Bóg zgotuje nam w zaświatach dom równie wspaniały jak ten tutaj, w Sarniej Dolinie, a w nim te same sprzęty, te same zapachy, barwy, dźwięki, wokół ten sam ogród pełen brzęczących owadów, i da nam te same dusze - wiecznie niespokojne, niedające się niczym nasycić, i rzuci na pociechę jak głodnemu psu kość tę samą samotność.

30 grudnia 2019

Ekspres do kawy - Przyjacielu fr.33


Drogi przyjacielu, są sprawy, o których nie umiem pisać - każde słowo grzęźnie w sercu i ciąży jak kamień w podróżnym plecaku. Próbuję je uwolnić. Niechby raz na zawsze wyrwały się z klatki i pofrunęły tam, gdzie brzęczą pszczoły, a każda chwila jest niczym plaster miodu, idealna, wypełniona sensem, prawdziwe dzieło inżynierii.
***
Pytasz o smak powietrza, którym na co dzień oddycham. W Sarniej Dolinie, jak zapewne pamiętasz, smakuje ono inaczej niż gdzie indziej. W zależności od pory dnia i roku mieni się różnorakimi barwami, zmienia układ cząsteczek, zapach i smak.
Dziś na przykład smakuje miodem z nutką lawendy, delikatnie głaszcze podniebienie, uspokaja.


26 grudnia 2019

Książka dla dzieci "Miś Staś i przyjaciele" dostępna na rynku wydawniczym!


Odkrywanie świata to wspaniała zabawa!

Miś Staś bardzo chce zostać przedszkolakiem. W końcu jego marzenie się spełnia i mały miś wraz z innymi zabawkami – pajacykiem Teofilem, pacynką Klotyldą i lalką Zuzią – codziennie towarzyszy maluchom w poznawaniu świata. W parku jurajskim podąża śladami dinozaurów, w jesiennym lesie odkrywa skarby, razem z dziećmi tworzy kukiełkowy teatr i staje się obrońcą książek, a podczas wiosennej wycieczki poznaje tajemnicze kotki...

„Miś Staś i przyjaciele” to urocza, pełna ciepła opowieść o tym, że przedszkole to wielka przygoda, dzięki której można nauczyć się wielu niesamowitych rzeczy!

Ojej, przecież to przedszkolaki! Miś z uwagą spoglądał na zarumienione buzie, na małe noski, lekko zadarte i piegowate, na oczka – jedne ciekawskie, pełne radosnych iskierek, inne jeszcze niewyspane – i miał ochotę podskoczyć z radości, bo to, co widział, bardzo mu się podobało. Wszystko zdawało się do niego uśmiechać: barwne motylki z kartonu przypięte do firanek, malutkie krzesełka, stoliki, półki pełne zabawek i książki stojące na regale, nawet kredki, ołówki, mazaki i nożyczki ze stojaczka na biurku. Wokół było pięknie, odświętnie, kolorowo, tak jakby ktoś w jednej chwili zaczarował świat.

Niebieska marynarka

Ciało siedziało tam nadal. Wciśnięte między dwie tłustawe matrony ociekające głupawym zachwytem, mdłym oddaniem pustej idei, wyglądało j...