02 stycznia 2019

Ekspres do kawy - Przyjacielu fr.7

Drogi przyjacielu, posyłam ci zapach mięty, który tak lubisz.
Dziś rano zbudził mnie krzyk jakiegoś ptaka, gwałtowny i przenikliwy, pełen lęku, a potem na długo zaległa cisza. Nie mogłam już zasnąć.
Przypomniał mi się nasz słowik. Znalazłeś go w ogrodzie, w malinowym chruśniaku, dosłownie. Pamiętasz? Był w kiepskiej formie, ale ty - cudotwórca leczący chromych i przywracający martwych do życia, uparłeś się i zawróciłeś go z drogi, którą powinien był podążyć. Tak długo w dłoniach tuliłeś poszarpane, stygnące ciało, aż ożyło. Po godzinie słowik otworzył oczy, po kilku dniach zaczął jeść, chodzić i trzepotać skrzydłami, a po tygodniu wypuściłeś go z klatki. Odleciał. Wszystko na pozór toczyło się po staremu - nadal mieszkał w Sarniej Dolinie i co jakiś czas odwiedzał leszczynowy zagajnik, ale już nie śpiewał, jakby tę umiejętność zgubił po drugiej stronie, na ścieżce, z której go zawróciłeś...

Ekspres do kawy - Przyjacielu fr.6


Drogi przyjacielu, dziś byłam daleko. Zawędrowałam dalej niż kiedykolwiek - na skraj znanego mi świata.
Postanowiłam opuścić Sarnią Dolinę raz na zawsze. Tak, opuścić! Nie wracać tu nigdy więcej! Wymazać to miejsce z pamięci i ze snów! Wreszcie znaleźć swój kąt wśród ludzi, wrócić do stada, stać się jego częścią i biec razem z nim, pędzić! Dokąd? Wiesz dokąd...
Tak wiele razy wspólnie próbowaliśmy odwrócić nieuniknione. Bezskutecznie...
Odchodząc, nie spakowałam żadnej walizki, nie zabrałam żadnej rzeczy, która byłaby dla mnie pamiątką, wszystkie książki zostały na półce, kamyki, szyszki i szkiełka na dnie szuflady. Zrzuciłam skrzydła i ułożyłam je ostrożnie na łóżku. Nie będą mi już potrzebne, pomyślałam, zatrzaskując za sobą drzwi.
Nie pożegnałam się z Duchami. Odeszłam bez słowa. Nawet nie zapłakałam, widząc, jak stoją na werandzie z bezradnie opuszczonymi rękami. Bóg ich pocieszy...
Po prostu poszłam przed siebie, nie oglądając się, nie żałując niczego, aż ucichł śpiew ptaków, i wtedy, w tej ciszy, wreszcie do mnie dotarło, że ty zostałeś...
Nie ruszyłeś za mną.
Dlaczego?

01 stycznia 2019

Ekspres do kawy - Przyjacielu fr.5


Drogi przyjacielu, dziś potrzebuję cię bardziej niż zwykle.
Ostatnio moje ciało zachowuje się dziwnie, niezrozumiale. Może to kwestia wieku? Wreszcie dojrzało do tego, żeby być asertywne - z odwagą mówi "nie". Wierz mi, korzysta z tego przywileju w nadmiarze, kiedy tylko chce, o każdej porze dnia, a szczególnie rano, właśnie wtedy, gdy powinno być posłuszne w stu procentach.
Dziś na przykład nie chciało wstać z łóżka. Otulone szczelnie kołdrą gapiło się w sufit, jakby ktoś zapisał tam coś ważnego, kto wie, może najważniejszego, jakąś wielką tajemnicę, na odczytanie której warto poświęcić życie.
Na zewnątrz wszystko rozkwita, pulsuje gamą barw, zapachów i dźwięków.


31 grudnia 2018

Ekspres do kawy - Przyjacielu fr.4


Drogi przyjacielu, nie wiem, od czego zacząć tę opowieść.
Na zewnątrz wszystko tonie we mgle. Zdaje się być inne niż zawsze, obce.
O poranku wybrałam się na spacer. Jak wiesz, robię to teraz co dzień.
Postanowiłam nie budzić naszej przyjaźni. Kiedy śpi wtulona w pościel, wygląda tak ładnie, jak dziecko - słodko i niewinnie. Nie budziłam jej... Niech jeszcze sobie pośpi, pomyślałam, powoli tonąc we mgle.
Było mi dobrze. Po raz pierwszy od wielu dni czułam spokój.
Nie minęło kilka chwil, a przyjaźń przybiegła moim tropem, tą samą ścieżką, którą chodzą jednorożce do rzeki, przybiegła jak wierne psisko, wystraszona, cała zziajana, pokaleczona przez pędy jeżyn, nieumyta i rozczochrana, z kosmykami suchych traw we włosach.
Może się zlękła, że odeszłam na zawsze?
Teraz leży obok mnie na tapczanie i drży. Staram się ją uspokoić - głaszczę po włosach i śpiewam jej ulubioną piosenkę. Ma zamknięte oczy...
Udała nam się ta przyjaźń, mój drogi, udała się niż cokolwiek innego.


30 grudnia 2018

Ekspres do kawy - Przyjacielu fr.3


Drogi przyjacielu, myśl o mnie czasem...
Nadeszły wakacje i tak jak prosiłeś, więcej teraz spaceruję po okolicy. Dziś zapędziłam się naprawdę daleko, dotarłam aż do sklepu, w którym sprzedaje się myśli, takie zwyczajne, człowiecze. Nie uwierzysz, można je tam kupić na wagę jak cukierki lub mięso, na przykład dziesięć deko na spróbowanie, żeby tylko zająć czymś głowę, albo hurtem pięć, sześć, a nawet siedem kilogramów, pewnie wystarczy na całe życie, według gustu i potrzeby.
Gdy tylko stanęłam przy ladzie, ekspedientka dygnęła jak uczennica na szkolnym przedstawieniu i z uśmiechem wyrecytowała, bez zająknięcia, wyraźnie akcentując każde słowo:
- Bardzo proszę! Mamy dziś przecenę na myśli sekretne i brudne! Polecam również myśli beztroskie! Przy zakupie dwóch kilogramów klient otrzymuje gratis jedną myśl tęskną.
Zachęcona ciepłym brzmieniem głosu sprzedawczyni zaczęłam oglądać sklepowy asortyment. Z początku nieśmiało zerkałam na półki, do szklanych gablot zamkniętych na kłódki, do ogromnych koszy wypełnionych myślami po brzegi, a potem coraz śmielej - grzebiąc w pudłach bez skrępowania, przejrzałam towar z przeceny. Dwa kilogramy beztroski plus jedna myśl tęskna.
Jedna myśl tęskna...
Posyłam ją tobie, kochany.

W Sarniej Dolinie, kiedy noc przychodzi, pachnie maciejka.


29 grudnia 2018

Ekspres do kawy - Przyjacielu fr.2

Drogi przyjacielu, dzisiaj wstałam bardzo wcześnie i postanowiłam posprzątać swój świat - ostatnio straszny w nim bałagan. Nic nie chce być na swoim miejscu. Jak zawsze, prawda? Nie wiedziałam, od czego zacząć te porządki, więc usiadłam na werandzie z książką, tą od ciebie, otuliłam się kocem, ranki są teraz chłodne, i zaczęłam czytać. Książka opowiada o miłości, przyjaźni i cierpieniu, czyli o tym, co ważne, i o czym ludzie nie potrafią rozmawiać na co dzień. Ja coraz częściej myślę o śmierci. Proszę, nie miej mi tego za złe. Kiedy przyjedziesz, napijemy się kawy i porozmawiamy o życiu. Obiecuję. Posłuchamy też świerszcza, który schronił się przed chłodem w szparze między belkami. Można powiedzieć, że mieszkamy teraz razem w tej mojej samotni. Dobry z niego grajek. Uczciwie pracuje na okruszek chleba - przyjaciel.
W Sarniej Dolinie od kilku dni pada deszcz.


28 grudnia 2018

Ekspres do kawy - Przyjacielu fr.1


Drogi przyjacielu, prawie w ogóle nie piszę o tobie i może myślisz, że nie jesteś dla mnie ważny. Nie powiedziałam ani razu, że cię lubię - nie licząc tych kilku słów wysłanych w pośpiechu w smsie - nie powiedziałam ani razu, a przecież... przecież w każdym poradniku piszą, aby robić to przynajmniej raz dziennie, na przykład rano przy śniadaniu, kiedy kawa pachnie, albo w południe, gdy najjaśniej i wszystko wokół brzęczy, żyje, lub wieczorem na dobranoc, żeby smacznie ci się spało. Ciągle zapominam o tym.
Od dzisiaj będzie inaczej, zawiązałam na sznurówce supełek i pamiętam, niech tylko mgła nieco opadnie, niech wyjdzie słońce i zrobi się cieplej. Mam takie zimne ręce...

Niebieska marynarka

Ciało siedziało tam nadal. Wciśnięte między dwie tłustawe matrony ociekające głupawym zachwytem, mdłym oddaniem pustej idei, wyglądało j...