31 marca 2015

Powrót na wrzosowisko (cz.88) - Tęskna melodia

 
                                                                           Wiki Arwena
- Jóźwik... - powiedziałam, gdy mężczyzna nie zareagował na nasze wejście. - Jóźwik, jestem córką aptekarza z wrzosowiska... Pamiętasz?
Nie przestawał nucić. Od kilku minut wciąż powtarzał tę samą melodię. Teresa śpiewała ją często, przy sprzątaniu, gotowaniu, porannej toalecie. Tęskna nuta snuła się za nią jak cień, odurzając słuchacza smutkiem, ale też jakimś irracjonalnym pragnieniem wyrwania się ku innemu światu. To był jedyny moment, kiedy Teresa przestawała paplać, śmiać się i zadawać pytania. Niepojęty dla mnie stan wyłączenia świadomości, zagłębienia w nieznaną iluzoryczną przestrzeń. To ich łączyło... Jóźwik zdawał się tkwić w tym samym świecie, do którego uciekała Teresa. W najmniej oczekiwanym momencie gasła dla rzeczywistości, by po godzinie lub dwóch pojawić się w niej na nowo. Wracała pełna energii. Nic nie mogło wtedy powstrzymać kobiety od radosnego tańca bądź niezwykłej inwencji w kuchni.  Jaki był ten ich świat? Zapragnęłam go poznać.  Jeśli istniał naprawdę, gdzieś musiała być prowadząca do niego furtka. Ilekroć chciałam powtórzyć tęskną melodię, nie udawało się. Teresa śmiała się wówczas albo grożąc mi palcem, mówiła:
- Pani Alicjo, samo przyjdzie! Trzeba tylko jeszcze zaczekać... To trudna melodia!

30 marca 2015

Powrót na wrzosowisko (cz.87) - Z wizytą u Jóźwika

                                                                         Wiki Arwena
Jóźwik niewiele się zmienił. Jedynie kędziory przyprószone siwizną zdradzały upływ czasu. Siedział na ławie przy wielkim pobielonym piecu i moczył nogi w gorącej wodzie z dodatkiem lawendy. Wiązki suszonego ziela wisiały przy belkach sufitu. Ojciec ścinał lawendę wtedy, gdy kielichy drobnych kwiatów były całkowicie fioletowe i nabrzmiałe. Bukiety wieszał zawsze w przewiewnym, zacienionym  miejscu, aby płatki nie wyblakły pod wpływem promieni słonecznych i nie straciły aromatu. Podczas suszenia przy piecu z rośliny wydobywał się intensywny zapach.  Uwielbiałam wówczas przesiadywać w kuchni. Kiedy weszliśmy do nagrzanego pomieszczenia, Jóźwik nawet na nas nie spojrzał. Zapatrzony w niewidzialny punkt na ścianie, nucił pod nosem jakąś tęskną melodię, a oczy błyszczały mu niczym żar pod paleniskiem. Znałam tę piosenkę.

29 marca 2015

Powrót na wrzosowisko (cz.86) - Co dalej?

                                                                       Wiki Arwena
      Może byłam naiwna w swoim myśleniu. Znajdowałam się w dziwnym stanie ducha. Za wiele się wydarzyło od przyjazdu na wrzosowisko, abym nadal trwała w przekonaniu, że wszystko dzieje się w mojej głowie. To miejsce było niezwykłe i trafiali tu szczególni ludzie. Ty również miałeś jakiś związek z tymi wydarzeniami. Pojawiłeś się tutaj nie przez przypadek. Towarzyszyłeś mi od niedawna, a ja miałam wrażenie, że znamy się od lat, rozumiemy bez słów, czujemy podobnie, jesteśmy związani jakimiś niewidzialnymi więzami. Nie rozmawialiśmy o tym, ale wiedziałam, że tak jest. Szczekanie Nerona wytrąciło mnie z rozmyślań. To był sygnał, abyśmy wrócili do kuchni i zaplanowali dalsze kroki. Byłam pewna, że pani Róża wróci. Jeśli nie wieczorem pod postacią kogoś znajomego sprzed lat, to zapewne rano, by znów oczarować nas kolejną niezwykłą w smaku potrawą. Na razie pora była ruszać do wioski za Modrzewiowym Lasem. Może Jóźwik, jeśli jeszcze żył, jest kluczem do tajemnicy?

28 marca 2015

Powrót na wrzosowisko (cz.85) - Tajemnicze zniknięcie staruszki

                                                                      Wiki Arwena
        Wbrew naszym przewidywaniom pomieszczenie nie prowadziło do kolejnych pokoi. Miało tylko jedno wąskie okno z widokiem na zarośnięte chwastami podwórko. Jedno okno i jedno wejście. Szare ściany, gdzieniegdzie brudne, odrapane z farby, meble pokryte kurzem i pajęczyną, mówiły, że w tym pokoju od dawna nikt nie mieszkał. Staruszka zapadła się pod ziemię.
- Gdzie się ona podziała? - zapytałeś i obydwoje spojrzeliśmy w kierunku ogromnego lustra powieszonego na ścianie.
Lśniło wypolerowaną powierzchnią. Wpadające przez okno promienie słoneczne odbijały się od zwierciadła, rozświetlając przeciwległą ścianę. Na podłogę ktoś rzucił niedbale stare płótno. Nie trudno było się domyślić, że jeszcze przed kilkoma sekundami okrywało lustro. Na zakurzonych deskach dostrzegliśmy odciśnięte ślady filcowych bamboszy pani Róży. Nikły tuż przy ścianie, na której zawieszono zwierciadło, jedyną zadbaną rzecz w tym zatęchłym pomieszczeniu.
- Tam muszą być ukryte drzwi - szepnąłeś, podchodząc do lustra.
Mosiężna rama pełna dziwacznych wzorów kryła zapewne mechanizm otwierający tajemnicze przejście. Zbadałeś każdy cal, naciskając palcem wybrzuszenia, wsuwając koniec ołówka w wąskie wgłębienia. Potem obmacałeś dokładnie ścianę wokół lustra i stojące w pobliżu meble. Nic się nie stało, zwierciadło nie drgnęło.
- Pieprzony sezam! - krzyknąłeś i chwyciwszy krzesło, uderzyłeś nim prosto w lśniącą powierzchnię.
Rozległ się dźwięk rozbijanej szyby. Drobne kawałki szkła posypały się na podłogę, potem gruba mosiężna rama zachwiała się i spadła z hukiem, ukazując fragment czystej kremowej ściany. Zapadła cisza.
- Szkoda, że nie dałeś mi szansy znalezienia zaklęcia otwierającego! - powiedziałam i widząc na twojej twarzy zakwitający uśmiech, odetchnęłam z ulgą.
Napięcie minęło. Nie było żadnego przejścia. Pani Róża rozpłynęła się w powietrzu. Może wyszła przez okno albo istniała tylko w mojej wyobraźni? Wymyśliłam sobie ją? Zapewne nie... Zapach jajecznicy i uczucie sytości były zbyt realne, by wątpić w istnienie kucharki przyrządzającej tak bajeczne potrawy. Musiałabym wtedy podważyć również twoją obecność. Kimkolwiek lub czymkolwiek była ta kobieta, czułam, że spotkam ją jeszcze na drodze, a wówczas dowiem się, jaką rolę odgrywam w tej tajemniczej historii.

27 marca 2015

Powrót na wrzosowisko (cz.84) - Pokój pani Róży

                                                                      Wiki Arwena
 
W pokoju było ciemno. Kiedy tylko przekroczyłam próg, owionął mnie zapach stęchlizny. Stałeś obok. Podobnie jak ja czekałeś, aż oczy przyzwyczają się do mroku. Pomieszczenie do złudzenia przypominało pokój matki. Ten sam smród wwiercający się w nozdrza, ta sama cisza wzbudzająca niepokój. Poczułam lodowate dotknięcie strachu. Podszedłeś do okna i rozsunąłeś zasłony. W pokoju pojaśniało. Oprócz pająków zaczajonych w sieciach nie dostrzegliśmy żadnych oznak życia.

26 marca 2015

Powrót na wrzosowisko (cz.83) - Żarty

                                                                    Wiki Arwena
- Pani Różo, zaprzedam tym czarownicom duszę pod warunkiem, że co dzień uraczą mnie takimi specjałami! - zawołałeś z entuzjazmem, głaszcząc się po brzuchu. - Neron gotowy jest za panią wskoczyć w ogień piekielny już dzisiaj! He he he!
Ja również podzielałam twoje zadowolenie. Czułam się syta i daleka od niepokoju, który wypełniał moje myśli, kiedy po zerwaniu się z łóżka zmierzałam schodami w dół w nadziei, że zastanę w recepcji Teresę. Staruszka zdawała się nic nie wiedzieć o wieczornych wydarzeniach, a ja patrząc w jej rozbawioną twarz, gotowa byłam uwierzyć, że jej przemiana w Teresę i moja podróż w przeszłość to senne przewidzenie. Ostatnio takie ucieczki w krainę dzieciństwa zdarzały mi się często. Nabrałam pewności, że czemuś służą i wcześniej czy później dane mi będzie odkryć prawdę. Na razie smakowałam kawę  i wsłuchiwałam się w twoje żartobliwe przekomarzania ze staruszką, która chichotała jak nastolatka. Miauczenie kota przerwało rozmowę. Pani Róża, tak jak poprzedniego ranka, rzuciła z brzękiem sztućce na kuchenny stół i niczym mysz spłoszona pomrukami drapieżnika udała się bez słowa w kierunku drzwi prowadzących do prywatnych pokoi. Gdy tylko zniknęła za drzwiami, zerwałeś się na równe nogi i szeptem dałeś znać, że pora działać:
- Idziemy za staruchą!
Zanim zdążyłam zorientować się, że twoje dzisiejsze zachowanie wobec właścicielki hotelu to czysta gra aktorska, z góry ukartowany podstęp, już byłeś przy drzwiach. Naciskając klamkę, obejrzałeś się i dałeś mi znak, abym szła za tobą. Zawiasy cichutko zaskrzypiały, wsunąłeś się w ciemność pokoju i znikłeś mi z oczu.

25 marca 2015

Powrót na wrzosowisko (cz.82) - Przepis czarownic

                                                                         Wiki Arwena

     Byliśmy odurzeni smakiem i zapachem. Pani Róża usiadła przy nas. Patrzyła z zadowoleniem na znikającą w okamgnieniu jajecznicę, a ja pożerając kolejną porcję, zastanawiałam się, jaki sekret kryje w sobie potrawa. Jadłam z niezwykłym apetytem. Staruszka jakby czytała w moich myślach, bo gdy tylko przełknęłam ostatni kęs, odezwała się ze śmiechem:
- To tajemny przepis czarownic z wrzosowiska!

Niebieska marynarka

Ciało siedziało tam nadal. Wciśnięte między dwie tłustawe matrony ociekające głupawym zachwytem, mdłym oddaniem pustej idei, wyglądało j...