18 listopada 2015

Małżeństwo fr.3 (Świerszcz w trawie)

                                                                            Wiki Arwena
Rozległ się kolejny dzwonek smsa. "Zrobię, jak chcesz, ale uważaj na siebie, kochanie, zwłaszcza teraz", przeczytała wiadomość. A więc już wiedział o ciąży! Musiał grzebać w papierach, znaleźć wyniki ostatnich badań, zdjęcie usg i adres lekarza. Po wizycie wszystko włożyła przecież w książeczkę zdrowia, a potem najzwyczajniej na świecie zapomniała o lepszej skrytce. Właściwie to dobrze się stało, że Wojtek już wie. Teraz musi mu tylko powiedzieć o swoich planach. Zamierza urodzić to dziecko, wychowa je jednak sama. Wcześniej, zanim dowiedziała się o zdradzie męża, ilekroć zetknęła się z matkami samotnie wychowującymi dzieci, współczuła im i nie dopuszczała nawet myśli, że mogłaby być jedną z nich. Wiele się jednak zmieniło w ciągu minionych tygodni. Zdrada Wojtka, jego kłamstwa, wstrętne tchórzostwo budziły w niej obrzydzenie. Nie potrafiła mu wybaczyć.

17 listopada 2015

Małżeństwo fr.2 (Świerszcz w trawie)

                                                                            Wiki Arwena
Lekarze uspokajali, policjanci krążyli jak natrętne muchy między szpitalem a komisariatem, pani Jadwiga tkwiła zaś przy łóżku córki, nie dając się namówić na chwilę odpoczynku. Letarg, w który zapadła Weronika zaraz po przywiezieniu do szpitala, niepokoił. Patrząc na skatowane, wycieńczone ciało, miało się wrażenie, że dziewczyna nie przeżyje kolejnej godziny. Kiedy wybudziła się, była skrajnie wyczerpana. Powtarzała bezsensu jedno słowo "kryjówka". Trauma, którą przeżyła, zapewne wryje się w jej duszę na zawsze i Bóg raczy wiedzieć, kiedy i w jakiej postaci odezwie się na nowo. 

16 listopada 2015

Małżeństwo fr.1 (Świerszcz w trawie)

                                                                               Wiki Arwena
Napisała: "Nie przyjeżdżaj. Wszystko dobrze. Muszę tylko załatwić kilka spraw". On jednak drążył temat. Całkiem niepotrzebnie, bo tylko ją tym rozdrażniał i zmuszał do kłamstwa. "Rozglądam się za inną pracą. Nie ma sensu, żebyś brał urlop i był tutaj ze mną, kiedy liczy się każdy grosz. Nie stać nas na to...", odpisała, gdy nalegał na spotkanie. Tak naprawdę pieniądze nigdy ją nie obchodziły. Nie chodziło o kasę ani o nową pracę. Obydwoje zarabiali wystarczająco dużo, by pozwolić sobie na dość wygodne życie, a praca, choć wyczerpująca, była jedną z lepszych. Pragnęła być po prostu sama, bez tej jego udawanej czułości. Potrzebowała tego równie mocno jak powietrza do oddychania. Kilka minut wcześniej Weronika odzyskała przytomność.

15 listopada 2015

Smutek fr.11 (Bajki o zwierzakach)

Wiki Arwena
Czasami na swojej drodze spotykamy kogoś, dzięki komu zaczynamy czuć się wyjątkowo, a nasze życie nabiera szczególnego blasku. Pani Janeczka należała właśnie do tego gatunku ludzi. W ciągu zaledwie kilku minut rozmowy utwierdziła mnie w przekonaniu, że moje dotychczasowe działania, nawet te pozornie nic nieznaczące, mają niesamowitą wartość, ponieważ wypływają prosto z serca. Czyż nie była dobrą, serdeczną wróżką, a jej słowa zaklęciami zdolnymi przyprawić skrzydła nawet tym, którzy nie wierzą w magię? Siedziałam przy kominku z kubkiem gorącego kakao i przyglądałam się Baltazarowi łapczywie pochłaniającemu kąski mięsa, które podsuwała mu pani Janeczka. Obydwoje stanowili sympatyczną parę przyjaciół rozumiejącą się bez słów. Staruszka cierpliwie dzieliła pokarm na porcje, a kruk w tym czasie zabawnie kołysał się na boki, powtarzając:
- Mięsko dobre! Mięsko dobre!
Kakao smakowało wyśmienicie, a ciepło bijące od kominka sprawiło, że znów poczułam się silna. Nakarmiony Baltazar usiadł na przytwierdzonej do ściany gałęzi i najwyraźniej przysnął, bo nie odezwał się tego popołudnia już ani razu. Pani Janeczka opowiedziała mi o złym czarodzieju, który wyskoczył z pewnej gry komputerowej. Jego moc była tak wielka, że w ciągu jednej nocy zatruł serduszka dzieci na całym świecie. Zły czar sprawił, że wszystkie maluchy, zamiast opiekować się swoimi zwierzątkami, traciły czas na gry komputerowe, a ich rodzice nie dostrzegali w tym zachowaniu nic niewłaściwego. Tysiące małych bezbronnych stworzeń w jednej chwili straciło przytulny dom. Pani Janeczka pomagała im wszystkim jak tylko mogła. Kiedy czarodziej zakradł się do ogrodu dobrej wróżki, aby ją zniszczyć, Dino stanął mu na drodze. Tylko mądre i wierne serce może uchronić nas przed złym czarem. Dino uratował dobrą wróżkę i wszystkie zwierzątka mieszkające w ogrodzie, lecz trucizna z różdżki czarodzieja przeniknęła do psiego serca, pozbawiając je radości. Okrutny mag porwał Dina. Na próżno pani Janeczka szukała swego czworonogiego pupila. Słuch o nim zaginął. 
- Teraz Dino będzie mógł wrócić do domu... - powiedziałam z uśmiechem.
- Niestety, to nie jest takie proste... - odparła ze smutkiem staruszka. - Nasz przyjaciel jest nadal w mocy złego czaru, a uratować go mogą tylko dzieci.
- W jaki sposób? - zapytałam, czując, jak moja radość pryska.
Dowiedziałam się, że tylko wy, drogie dzieci, możecie uratować Dina. Każde zwierzątko potrzebuje pomocy. Ilekroć okazujecie mu życzliwość, poświęcacie mu czas i szanujecie jego prawo do życia, sprawiacie, iż moc zatruwająca serce mojego czworonogiego pupila maleje. Wierzę, że Dino wkrótce wróci do domu...

14 listopada 2015

Smutek fr. 10 (Bajki o zwierzakach)

Wiki Arwena 
Pani Janeczka mieszkała w niezwykłym miejscu. Dom, przypominający baśniową chatkę z piernika, rzeczywiście stał na końcu wsi. Otoczony wysokim parkanem nie był widoczny z szosy, dopiero, gdy się przekroczyło furtkę, odkrywał swoje piękno. Ta zaczarowana kraina rządziła się zupełnie innymi prawami niż świat zewnętrzny. Przekonałam się o tym zaraz po wejściu na teren tej cudownej posiadłości. Przywitał mnie biały kruk, który przemówił ludzkim głosem:
- Dzień dobry! Czy jest pani umówiona?
Zaniemówiłam ze zdziwienia. Stanęłam i z coraz szybciej bijącym sercem przyglądałam się gadającemu ptakowi. Wiedziałam, że w obrębie tego gatunku zdarzają się rzadkie okazy mające białe upierzenie. Słyszałam o ich inteligencji, a także umiejętności naśladowania różnych dźwięków, w tym ludzkiej mowy. Ten jednak osobnik wydawał się niezwykły. Patrzył na mnie wypukłymi czarnymi ślepkami, przekrzywiając zabawnie niewielką głowę ozdobioną długim masywnym dziobem.
- Baltazarze, z kim rozmawiasz? - usłyszałam ciepły zamszowy głos dobiegający z głębi ogrodu.  
Kruk rozłożył skrzydła, zatrzepotał nimi energicznie, po czym bez słowa wniósł się w powietrze. 
- Pani do mnie? - padło ponowne pytanie, ale tym razem z zupełnie z innej części ogrodu. 
Odwróciłam się zaskoczona. Kilka metrów przede mną stała staruszka. Trzymała w rękach pęk kolorowych liści klonu i uśmiechała się. Wyglądała jak wróżka z bajek, które zapamiętale czytałam w dzieciństwie. Miała poczciwą twarz z delikatną siateczką zmarszczek, młode oczy pełne blasku. 
- Pani Janeczka? - bąknęłam. - Szukam pani od kilku dni... 

13 listopada 2015

Smutek fr.9 (Bajki o zwierzakach)

Wiki Arwena
Poczułam się tak, jakby ktoś przyprawił mi skrzydła. Podskoczyłam w miejscu niczym na trampolinie i wybiegłam ze sklepu. Biegłam szybciej od strusia, a za mną pędził okrzyk ekspedientki:
- Nie wzięła pani bułeczki!
Nic nie było w stanie mnie zatrzymać. Wreszcie znalazłam właścicielkę Smutka, to ważniejsze od nakarmienia grających marsza kiszek. Zresztą, zapomniałam o głodzie.
- Pani Janeczka z końca wsi! Pani Janeczka z końca wsi! - powtarzałam jak mantrę, przemierzając kolejne metry wąskiego chodnika ciągnącego się jak wstążka wzdłuż szosy.

12 listopada 2015

Smutek fr.8 (Bajki o zwierzakach)

Wiki Arwena
Sukces przyszedł niespodziewanie. Po kilku godzinach poszukiwań zmęczona i głodna weszłam do sklepu, aby kupić ulubioną grahamkę. Pani sklepowa, okrąglutka sympatyczna dama z okazałym kokiem na czubku głowy powitała mnie z uśmiechem i natychmiast wścibskimi oczkami przyjrzała się trzymanemu przeze mnie zdjęciu.
- Toż to Dino, pies pani Janeczki z końca wsi!

Niebieska marynarka

Ciało siedziało tam nadal. Wciśnięte między dwie tłustawe matrony ociekające głupawym zachwytem, mdłym oddaniem pustej idei, wyglądało j...