Powinnam dowiedzieć się więcej. Wypytać o szczegóły. Patrzyłam jednak w milczeniu za odchodzącymi. Back polizał moją dłoń, potem ziewnął i ułożywszy pysk na przednich łapach, zasnął. Jego spokój udzielił się i mnie. Siedziałam na schodku, czując ciepło promieni przenikających przez listowie. Lęk przyczaił się, na chwilę ucichły pytania. Weszłam w stan oczekiwania na coś, czego przyjście przeczuwałam, ale nie potrafiłam powiedzieć, kiedy nadejdzie i pod jaką postacią. Nie mogłam tego przeoczyć. Ciemna ściana zieleni mówiła do mnie szelestem liści, brzęczeniem owadów i niespokojnym kwileniem ptaka. Ta skarga niewidzialnego mieszkańca ogrodu przyprawiła mnie o dreszcz. Strach odezwał się na nowo, zacisnąwszy na sercu szpony. Ktoś mnie obserwował.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz