Wspinający się pod górę autobus zamrugał do niej światłem reflektorów. Za minutę albo dwie podjedzie na przystanek. Podniosła się z ławki, zarzuciła plecak na ramię i wyczekująco patrzyła w ciemność, skąd miał wyłonić się pojazd. Warczenie silnika narastało. Nie usłyszała odgłosu szybko zbliżających się kroków ani złowieszczego świstu przecinającej powietrze linki hamulcowej, która gwałtownie zacisnęła się na jej szyi. Dziewczyna rozpaczliwym ruchem rąk próbowała walczyć, ale jakaś potężna, obezwładniająca siła pociągnęła ją do tyłu, w ciemność, gdzie nie było już ratunku. Światła nadjeżdżającego autobusu na chwilę oświetliły zarośla obrastające wysepkę przystanku, po czym szybko oddaliły się i schowały wśród drzew. Zapadła cisza.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Niebieska marynarka
Ciało siedziało tam nadal. Wciśnięte między dwie tłustawe matrony ociekające głupawym zachwytem, mdłym oddaniem pustej idei, wyglądało j...

-
Ciało siedziało tam nadal. Wciśnięte między dwie tłustawe matrony ociekające głupawym zachwytem, mdłym oddaniem pustej idei, wyglądało j...
-
Ania, siedząc na pniu powalonej przez wichurę gruszy, plotła wianek z bławatków i jaskrów. O tej porze roku na okolicznych łąkach rosło m...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz