Piwniczny chłód niczym jakaś nienasycona bestia powoli pożerał całe ciało. Weronika skuliła się, chcąc zachować jak najwięcej ciepła, ale wkrótce poczuła, że zimno przenika do jej wnętrza, wypełnia je i paraliżuje od środka. Drżała coraz bardziej. Starała się co jakiś czas poruszać rękami, próbowała przesuwać ciało po lodowatym betonie. Ostre odłamki gruzu, resztki przepróchniałych desek ocierały wtedy skórę do krwi, wbijały się głęboko w ciało, wywołując ból nie do zniesienia. Nie przestawała jednak walczyć. Próby uwolnienia rąk pozbawiły ją mocy do tego stopnia, że nie była w stanie unieść powiek, ciążyły jak dwa odważniki.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Niebieska marynarka
Ciało siedziało tam nadal. Wciśnięte między dwie tłustawe matrony ociekające głupawym zachwytem, mdłym oddaniem pustej idei, wyglądało j...

-
Ciało siedziało tam nadal. Wciśnięte między dwie tłustawe matrony ociekające głupawym zachwytem, mdłym oddaniem pustej idei, wyglądało j...
-
Ania, siedząc na pniu powalonej przez wichurę gruszy, plotła wianek z bławatków i jaskrów. O tej porze roku na okolicznych łąkach rosło m...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz